Jan Cepliak

Szpiegowska historia z Janem Cepliakom w Charkowie

 

W ostatnich latach historia życia codziennego staje się coraz bardziej popularna. Odwołanie się do niego jest istotne i konieczne, ponieważ pozwala nam tworzyć bardziej wiarygodne badania, “ożywić” procesy historyczne, przeniknąć wgłąb “materii” historycznej, zbliżyć się do zrozumienia ludzkiej przeszłości.

Takie odczytywanie historii można zastosować również przy analizie życia kleru rzymskokatolickiego Imperium Rosyjskiego na początku XX wieku. Mając legalny i oficjalny status, on był jednak nadzorowany przez policję. Kapłanów, które z punktu widzenia narodowościowego byli w większości Polakami, oskarżano o nacjonalizm i separatyzm. Materiały archiwalne zawierają wiele nowych wiadomości na temat tych podejrzanych i marszrutów ich przemieszczania się w Charkowie.

Między innymi chodzi również o tym, co się stało z biskupem Janem Cepliakom. Musiał przyjechać do Charkowa 27 września 1911 roku, aby odwiedzić miejscowy kościół i udać się za kilka dni do Sum. W celu uwyraźnienia obrazu tego biskupa, od razu zauważę, że był on bardzo uczciwym i przyzwoitym człowiekiem. Zachowały się wspomnienia kolegów, którzy podkreślali, że on zawsze był gotowy do pomocy każdemu. Dzięki swojej otwartości i życzliwości po prostu oczarował ludzi i zmienił wrogów w przyjaciół. Ale ta opinia o nim nie była powszechną. Dlaczego taki spokojny i uczciwy człowiek budzi niezadowolenie z boku urzędników i samego cesarza?

Wszystko zaczęło się od tego, że dyrektor Departamentu Spraw Duchowych poinformował gubernatora Charkowa, Mitrofana Kiriłowicza Katerinicza co do przyjazdu biskupa.

W szczególności, urzędnik powiedział, że Janu Cepliaku zezwolono na zwiedzanie kościołów rzymskokatolickich “w Centralnej Rosji” według marszruty, zatwierdzonej przez samego arcybiskupa.

Wcześniej, a mianowicie w 1910 r., biskup J. Cepliak odwiedził rzymskokatolicką parafię w guberni mińskiej. Jego przyjazd miał wielki oddźwięk wśród miejscowej ludności polsko-katolickiej. Kościoły i domy zostały udekorowane w czerwono-białe, biało-niebieskie i biało-żółte flagi, które odzwierciadlali nacjonalistyczny nastrój ludności.

Jan Cepliak nie tylko nie zapobiegał temu przejawu uczuć, ale nawet wspierał takie działania lokalnych katolików. Co ciekawe, głównym punktem na liście oskarżeń przeciwko biskupowi było to, że w trakcie modlitwy ani słowem nie wspomniał o cesarzu i całej rodzinie cesarskiej. Jednocześnie pozwolił sobie na krytykę działalności Kościoła prawosławnego i rządu. Po takich przejawach wolności myślenia, całkowicie niemożliwych w Imperium Rosyjskim, Cepliak został odrzucony ze stanowiska członka Duchowego Kolegiumu Rzymskokatolickiego. Ponadto na każdą kolejną wizytę powinien był otrzymać specjalne zezwolenie od Ministra Spraw Wewnętrznych.

W związku z tą sprawą pojawiła się wiążąca decyzja. A mianowicie dyrektor właściwego departamentu zachęcił, by nikt nie nękał J. Cepliaka. Ale jednocześnie podkreślil, że musi być organizowane szpiegowanie za działaniami biskupa i, jeżeli sytuacja będzie wymykała się spod kontroli, w takim razie trzeba unimożliwić wizytę religijną, by ona nie stała się politycznie zabarwiona.

Zresztą mimo niezwykle aktywnej działalności organów ścigania, wizyta odbyła się wyjątkowo spokojnie. Biskup przybył do Charkowa 27 września, wraz z czterema kapłanami, pociągiem o 5.00 godzinie pm. Zgodnie z planem delegacja udała się do kościoła, gdzie Jan Cepliak wygłosił krótkie przemówienie religijne, i poświęcił swój wolny czas na komunikację z rektorem świątyni. Obawa, że “sytuacja w Mińsku” powtórzy się, okazała się bezpodstawna. Na przykład budynek kościoła w Charkowie był udekorowany tylko ziołami, ale nie polskimi barwami narodowymi (ul. Gogola 4; 49.996623, 36.235241).

Następnego dnia biskup Jan wypowiedział się przed ksiądzami, a pod koniec swojego kazania wygłosił modlitwę o zdrowie cesarza i całej wielkiej rodziny cesarskiej. Więc, drugi incydent zeszłorocznej wizyty również nie powtórzył się w Charkowie. Możemy przyjąć, że sankcje nałożone na biskupa w 1910 r. dały mu jasne wyobrażenie o postawie carskiej Rosji wobec przejawów patriotyzmu jej polskich mieszkańców. A dlatego Jan Cepliak starał się jasno postępować zgodnie z instrukcjami podanymi podczas jego wizytów.

W ciągu trzeciego dnia pobytu w Charkowie biskup nie pozostawał nawet na chwilę bez nadzoru: raport policmajstera zawiera szczegółowe informacje na temat jego marszruty, rozmów i wszystkich osób, którzy uczestniczyli w kolacji w Domu Polskim.

Oczywiście biskup nie miał nawet pojęcia, że każdy jego krok był śledzony i ustalony w szczegółach. Źródła archiwalne świadczą, że biurokracja zawsze działała według jednego schematu. Raport z Departamentu Spraw Duchowych? Jest! Raport policmajstera? Jest! A potem już sam gubernator pisze list do Ministra Spraw Wewnętrznych, opowiadając o szpiegowaniu za Janem Cepliakom.

W naszych mniej lub bardziej demokratycznych czasach trudno sobie wyobrazić, aby tak wiele uwagi i zresztą sprawozdań było poświęcone zwykłemu biskupowi. Zwłaszcza, że wszystkie te wydarzenia miały miejsce w Charkowie – mieście przeważnie prawosławnym. A większość charkowian w 1911 r. nie była Polakami, którzy mogliby rozpocząć powstanie narodowe. Ale nawet biorąc pod uwagę wszystkie te fakty, policja w żadnym razie nie chciała zrezygnować z planów szpiegowania za działaniami Jana Cepliaka.

Zresztą sam biskup dobrze wiedział, że ubiegłoroczny impuls jego duszy był zbyt szczery. A więc, miał świadomość tego, że wycofanie się z ustalonego programu działania wobec cesarza i Imperium nie powinno w żadnym przypadku się powtarzać. Dlatego on przeprowadził wszystkie swoje kroki i wygłaszał kazanie uwzględniając wydarzenia, które już minęły.

Nawiasem mówiąc, nie sposób nie wspomnieć o przyszłym losie tego kapłana. Jan Cepliak był osobą o niezwykłym przeznaczeniu. Na przykład podczas I wojny światowej był aktywnie zaangażowany w działalność charytatywną, stworzył szereg organizacji i w pełni pomagał uchodźcom. Biskup Cepliak, z całą swoją energią i prawie  młodzieńczym entuzjazmem, pogrążył się w swojej pracy i, co ważne, był w stanie znaleźć księży, którzy pomogali mu w jego pracy. Już po dojściu bolszewików do władzy stał się aktywnym przeciwnikiem nacjonalizacji budynków kościelnych. W tym trudnym czasie pozostawał wierny swoim zasadom i sprzeciwiał się przeniesieniu kościołów pod kontrolę komisji parafialnych, nalegając, aby głową parafii był ksiądz. Ponadto biskup potajemnie zorganizował szkołę nauki religii, a nawet przez pewien czas kierował działalnością Seminarium Duchownego.

Wskutek tego ojciec Jan był wielokrotnie aresztowany przez władze sowieckie. W 1923 r., podczas procesu sądowego 15 księży w Moskwie, Cepliak został oskarżony o działalność kontrrewolucyjną w interesie światowej burżuazji i skazany na śmierć. Ten wyrok spowodował bezprecedensowy rezonans na świecie, w wyniku czego wyższy środek karny został zresztą zastąpiony dziesięcioletnim więzieniem. Warto powiedzieć, że to dotyczyło tylko Jana Cepliaka. Na przykład, jego kolega Konstanty Budkiewicz został rozstrzelony od razu po procesie. Po zwolnieniu z aresztu biskup Cepliak został wysłany do Polski, skąd następnie przeniósł się do Rzymu. Tutaj pracował w Kurii Apostolskiej, wielokrotnie spotykając się z Papieżem. W kolejnych latach ojciec Jan jest aktywny w Stanach Zjednoczonych, gdzie odwiedza około 400 kościołów i wygłasza ponad 800 kazań.

Zwracając ponownie uwagę na wydarzenia, towarzyszące przyjazdu Jana Cepliaka do Charkowa, należy podkreślić, że tak zwani “szpiedzy” rejestrowali praktycznie wszystko: ludzie, z którymi biskup się komunikował; jego ruch w mieście, czas pobytu w tym czy innym miejscu. W zbiorach archiwalnych zachowała się ciekawa notatka z ówczesnej “Moskowskoj gazety”, w której zauważono, że w czasie przybycia biskupa nad kościołem umieszczono flagi narodowe. Aby nie nadać tej wizycie treści politycznej, administracja miasta “poprosiła” o usunięcie tych flag. Więc, aparat biurokratyczny próbował zapobiec każdej sytuacji, która mogłaby być później interpretowana jako przejaw nacjonalizmu.

Ostatecznie, podczas czterech dni w Charkowie, biskup Jan Cepliak nie mógł sobie pozwolić jakieś działania zbyteczne. Wielokrotnie modlił się za rodzinę cesarza i w dobrym humorze wyjechał pociągiem pasażerskim do Połtawy, skąd planował dostać się do Sumy.

Ważny element systemu biurokratycznego – gubernator – w swoim raporcie od 6 października 1911 r. w taki sposób opisał przyjazd bohatera naszego szkicu: “Wizyta biskupa Cepliaka do miasta Charkowa była wyłącznie religijna i nie było żadnych działań lub rozmów ze strony biskupa przeciw rządu i Kościołowi prawosławnemu”.

Więc, pomimo legalności pozycji w Imperium Rosyjskim, Kościół katolicki i polska ludność znajdowały się pod stałym nadzorem policji. Nawet zwykłe wizyty kapłanów były ściśle regulowane. W takiej samej sytuacji byli przeciętne mieszkance, które starali się nie zapominać o swoich korzeniach, sprzeciwiając się procesu unifikacji imperskiej.

Jednak niezależnie od tego, ile trudne czasy i procesy przed nami ustawia los, trzeba zawsze pozostawać przede wszystkim przyzwoitą i uczciwą osobą, pamiętać swoje zasady wewnętrzne i pozostawać im wiernymi.

 

Źródła informacji:

 

  1. ДАХО. – Ф.3. – Оп. – Спр. 3504.
  2. [Zasób elektroniczny]. – Tryb dostępu: http://gaudete.ru/jan-cieplak/
  3. [Zasób elektroniczny]. – Tryb dostępu: https://gufo.me/dict/politics_dict/
  4. [Zasób elektroniczny]. – Tryb dostępu: https://biographies.library.nd.edu/catalog/biography-0214

 

Przygotowała – Kateryna Kolisnyk.