«Zaślepione przez Napoleona»


Wątek pobytu polskich jeńców wojennych z armii Napoleona w Charkowie lub w gubernii słobodzko-ukraińskiej został już omówiony w kilku publikacjach[1]. Ujęcia ich autorów na ten temat powstali pod wpływem porażek i zwycięstw 1812 r., jak również – treści dokumentów z lat 1812–1813, zawartych w słobodzko-ukraińskiej kancelarii gubernialnej. Wydaje się jednak, że kontakty z „Polakami”, którzy byli zwolennikami Napoleona, zapoczątkowali się trochę wcześniej. Pewnej weryfikacji również potrzebuje przebieg wydarzeń w Charkowie w latach 1812–1813, ponieważ stosunki z polskimi jeńcami wojennymi trwały aż do 1816 r. (ul. Uniwersytetska 9, 49.991323, 36.230313).

Były profesor Cesarskiego Uniwersytetu Charkowskiego, Christoph Dietrich von Rommel, już na końcu życia opisał swój pobyt w Charkowie w 1814 roku. Jego narracja jednak traci na zrozumiałości, gdy on opowiada o schwytanym francuskim pułkowniku Bissy, który, będąc zachwycony powrotem Burbonów, przyczepił białą kokardę (to właśnie był kolor tej dynastii francuskiej). Według von Rommela takie działanie rozgniewało oficerów francuskich z „garnizonu danzigskiego”, a następnie – również przechodzącego ulicą polskiego oficera, które razem spróbowali oderwać z munduru pułkownika Order Legii Honorowej, wydany przez Bonapartę, ponieważ ten ich zdaniem nie był osobą godną takiej nagrody. Między innymi Rommel dołącza własne refleksje: o „zaciekłej nienawiści Rosjan do Polaków, zaślepionych przez Napoleona i nie wynagrodzonych w takiej mierze, jak to być powinno”, którzy „bezkarnie karcili monarchów pruskiego i austriackiego”[2]. Będąc wrażliwy na ksenofobię, Rommel przede wszystkim zauważa rosnącą wrogość Rosjan wobec cudzoziemców po kampaniach europejskich armii rosyjskiej (1813–1814). Więc, w tym przypadku ważniejszą rzeczą jest nie samą obecność jeńców wojennych, ale sposób ich zachowania oraz postrzegania przez innych.

Swoją koleją historia Polaków w napoleońskiej armii to jeden z głównych wątków historiograficznych. Pragnienie odrodzenia Rzeczypospolitej i sukcesy militarne Napoleona przyciągali na jego stronę wielu polskich szlachciców. Cesarz i ludzi z jego otoczenia wprost angażowali się w tę grę geopolityczną. Co więcej, historia Polaków w wojsku Napoleona jest integralną częścią polskiej narodowej wizji przeszłości (poczynając od stworzenia hymnu narodowego „Jeszcze Polska nie zginęła…” i do zakończenia epopei narodowej Adama Mickiewicza „Pan Tadeusz”). Szacuje się, że w Wielkiej Armii Napoleona maksymalnie było 100 tysięcy Polaków, ok. 14 000 zostało uwięziono w niewoli rosyjskiej. Według ogólnych szacunków w gubernii słobodzko-ukraińskiej było niewielu jeńców.

Niepowodzenia napoleońskiej armii, a następnie – wyprawa wojska Imperium Rosyjskiego na tereny byłej Rzeczypospolitej zwiększyły liczbę jeńców, którzy byli zwolennikami odrodzenia tego państwa lub najemnikami, „poszukiwaczami szczęścia”. Część z nich eskortowano do Charkowa i do gubernii słobodzko-ukraińskiej, o nich opowiadają dokumenty ze zbiorów gubernatora cywilnego słobodzko-ukraińskiego, przechowywane w Archiwum Państwowym Obwodu Charkowskiego. Serhij Potraszkow w swoim artykule „Jeńcy wojenni Wielkiej Armii w gubernii słobodzko-ukraińskiej” zauważa, że ​​już w lipcu 1812 r., od razu po rozpoczęciu działań wojennych, w Charkowie byli przetrzymywani cztery szlachcice (brakuje jednak konkretów o nich). Uważa się, że jednym z pierwszych jeńców polskich, którzy przybyli do Charkowa, był podprefekt Franciszek Świeżyński (już w sierpniu roku 1812), który został schwytany wraz ze swoim sługą Michajłem w miasteczku Rubeszów (Księstwo Warszawskie)[3]. Przyjazd do Charkowa francuskich oficerów-jeńców był również skojarzony z Polakami. W styczniu 1813 r. do naszego miasta przybył generał brygady Gracjan Ferrier wraz ze swoim służącym Tomaszem Fleńskim. Należy również wspomnieć tutaj o innym Polaku, tłumaczu “Jegorze”, który jednak nie był zaakceptowany przez generała i wkrótce został wysłany razem z innymi jeńcami na Kaukaz[4].

Pod koniec tegoż 1813 r. do miasta przybył z Czernihowa inny jeniec polski – generał Dominik Dziewalski (Dziewanowski) – Kawaler Krzyżu Orderu Legii Honorowej i Kawaler Krzyżu Orderu Virtuti Militari (ewentualnie to on brał udział w wyżej wymienionym incydencie z pułkownikiem Bissy, o którym szczerze opowiadał von Rommel). Razem z Dzewalskim (Dziewanowskim) do Charkowa przywieźli jego ordynansa Klichowskiego, pułkownika Michała Sura i podpułkownika Rogińskiego (razem sześć oficerów sztabowych). W tym czasie jeńców polskich, którzy na stałe przebywali w Charkowie, okazało się bardzo niewiele – tylko 11 osób (wraz z dwoma lekarzami – Szymonem Switkowskim i Stanisławem Romanowskim – i dwoma farmaceutami). Wzmianka o nich jest znacząca ze względu na brak takich specjalistów w tej gubernii. Inni lekarze – Seweryn Łaszkewicz i Fedir Guszpeka – rozpoczęli swoją praktykę medyczną w Charkowie od października 1813 r. Prawdopodobnie ona dotyczyła przede wszystkim jeńców wojennych, a nie ludności miejscowej (gubernia słobodzko-ukraińska i Charków były wtedy znaczącymi punktami tranzytowymi, przez które wysyłano partie jeńców na Kaukaz). Biorąc pod uwagę tranzytową rolę miasta, maksymalna liczba polskich jeńców wojennych, przebywających jednocześnie w mieście, wynosiła od 20 do 350 osób. Jeńcy musieli również spędzać w gubernii różny okres czasu: kilka dni lub miesięcy, a niektóre osoby – nawet kilka lat. Ważna jest również specyfika odtworzenia imion i nazwisk w dokumentach. W wyżej wspomnianym artykule Serhij Potraszkow podkreśla, że gubernator slobodzko-ukraiński Iwan Bachtin był zobowiązany do wpisania imion i nazwisk poszczególnych osób do rejestru jeńców w ich języku ojczystym. Ruch jeńców polskich przez Charków nabiera większej intensywności już po ich amnestii, w trakcie powrotu do ​​domu z Kaukazu Północnego (Georgiewska) w latach 1814–1815. Według naszych szacunków[5] w 1814 r. przez Charków do Białegostoku przeszło 1153 wziętych do niewoli Polaków, a za rok, kiedy polityka rządu carskiego wobec ludności polskiej zmieniła się, – już 2321 osób. Raporty władz lokalnych wskazują, że takie osooby podrożujące zachowywali się przeważnie spokojnie. Dopiero w 1815 r. oni dokonali aktów chuligaństwa w mieście Izium, centrum powiatu gubernii słobodzko-ukraińskiej. Ale dokument, zawierający szczegóły tego incydentu, prawie nie przetrwał do dzisiaj[6].

Większość jeńców polskich została rozmieszczona w wielkich centrum powiatowych (Ochtyrce, Łebedynie, Wałkach), gdzie angażowała się do zwykłych konfliktów na poziomie lokalnym (chodzi o burdach, pijatyce, konfliktach z innymi znewolonemi Polakami). Typowym przykładem jest zachowanie dwóch oficerów-jeńców, wysłanych do Charkowa – Marczewskiego i Urbanskiego. Oskarżyli oni porucznika armii rosyjskiej Bilawskiego, który ich eskortował, o złe traktowanie. Sprawa polegała na tym, że obydwoje ober-oficerowie przybyli do Charkowa w kłodach i ze związanymi rękami. Jednak Bilawski wyjaśnił, że w Mińsku tych jeńców było umieszczono w wartowni, ponieważ zburzyli główną salę strażniczą, wybili okna i szturchali strażnika w “klatkę piersiową”. W Czernihowie Urbanski był niegrzeczny z przywódcą partii jeńców i nazwał go „durniem”. Innemu znewolonemu Polakowi, kapitanu Opalińskiemu, on podarł koszulę i wezwał go na pojedynek, podporuczniku Bażankiemu rozbił czoło fajką, a Bobczińskiemu podbił oko. Już w pobliżu Charkowa, w Derkaczach, obaj szlachcice „walczyli” z właścicielem mieszkania, w którym się zatrzymali, a Bilawski był zmuszony zapłacić 2 ruble za szkody, spowodowane z ich winy. Takie przygody polskich oficerów nie były zjawiskiem wyjątkowym. Serhij Potraszkow, badacz bytu jeńców, zauważa w tym kontekście: «Wymuszona bezczynność w prowincjalnej głuszy, brak kontaktu ze światem zewnętrznym, ograniczona komunikacja z kolegami, dostępny i tani alkohol formowali taki stan moralny i psychiczny, który spowodował przypadki nieodpowiedzialnego (między innymi – również) agresywnego zachowania jeńców wojennych»[7]. Pobyt i tranzyt jeńców stanowiły duże obciążenie dla ludności miejscowej i władz gubernialnych: brakowało pieniędzy na odzież i żywność, jak również – na normalne zapewnienie innych potrzeb. Serhij Potraszkow, w już wspomnianej tu prace «Jeńcy wojenni Wielkiej Armii w gubernii słobodzko-ukraińskiej» podkreśla, że istnieli inni znewoloni, zdobyte jako trofeum i wysłani do majątków ziemskich. Ich nie rejestrowali i wykorzystowali jako służących – mężczyźni nauczali dzieci dworian, a kobiety towarzyszyli żonie dworianina, czekającej powrotu z wojska swojego męża-oficera.

Manifest cesarza Aleksandra I (6 kwietnia 1814 r.) umożliwiał powrót jeńców polskich do domu. Ale archiwalia potwierdzają, że proces ten trwał aż do 1816 r. Warto zauważyć, że, przez długi czas «Polacy» dominowali wśród jeńców Wielkiej Armii Napoleona w gubernii słobodzko-ukraińskiej. Francuzi, Niemcy i Włosi byli tu na ogół zjawiskami pojedynczymi. Oznacza to, że to właśnie «Polak» był uosobieniem armii Napoleona «w prowincji». Dopiero przybycie garnizonu danzigskiego wraz z żonami istotnie zmieniło proporcję na korzyść Niemców i Francuzów (ale zresztą wyłącznie w Charkowie).

Niestety polscy jeńcy, przypadkowe gości miasta, a nawet – osoby, dotyczące początków Uniwersytetu Charkowskiego (na przykład, w 1804 r. wraz z niemieckimi rzemieślnikami był zaproszony August Torszyński, na pewno – germanizowany Polak[8]) aż do 1818 r. nie pozostawili znaczącego śladu intelektualnego w Charkowie. Polszczyzna była obcą dla środowisk uniwersyteckich. Kurator Uniwersytetu Charkowskiego Seweryn Potocki preferował język francuski, z niej pewno zazwyczaj korzystali również oficerowie Wielkiej Armii. Charków zapoznał się z kulturą polską trochę później. Ale to nie był już bezpośredni kontakt. Młody nauczyciel, Iwan Lobojko, który chciał uczyć się języka polskiego w Charkowie, w 1816 r. nie mógł znaleźć ani żadnego użytkownika tego języka, ani dobrego nauczyciela. Dlatego właśnie wyjechał „za Bug”. Zapoznanie Charkowa z kulturą polską i jej wybitnymi postaciami, obecność tu Polonii stało się oczywistym podczas procesów integracyjnych dotyczących Królestwa Polskiego (t.j. nieco później niż w latach 1816–1818), gdy w mieście już nie było polskich jeńców. W tym kontekście powstaje poważne pytanie, czy mogą osoby, które poza własną wolą wchodzą do innego środowiska, pozostawać na dalej nosicielami kultury rodzimej i zachować własną tożsamość językową?

Źródła informacji:

1. Державний архів Харківської області (ДАХО). – Ф.3. – Оп.19. – Спр. 10. – Арк. 2-3, 23.

2. ДАХО. – Ф. 3. – Оп. 25. – Спр. 86. – Арк. 4.

3. ДАХО. – Ф. 3. – Оп. 27. – Спр. 37.ДАХО. – Ф. 3. – Оп. 10. – Спр. 266. – Арк.17.

4. Елкин А.И. Пленные поляки в Слободско-Украинской губернии 1812-1814 // Вісник ХНУ ім. Каразіна. – Харків, 2014. – Вип.46. – С. 185-192.

5. Лобойко И.Н. Мои воспоминания. – Москва, 2013.

6. Потрашков С.В. Военнопленные Великой армии в Слободско-Украинской губернии // Отечественная война 1812 г. Источники. Памятники. Проблемы. – Бородино, 1999. – С. 143-149.

7. Потрашков С.В. Военнопленные Великой армии и губернские власти (по документам канцелярии Слободско-Украинского губернатора) // Отечественная война 1812 г. Источники. Памятники. Проблемы. – Москва, 2001. – С. 204-210.

8. Роммель Кр. Д. Спогади про моє життя та мій час. – Харків, 2001.


[1] Zob.: Потрашков С.В. Военнопленные Великой армии в Слободско-Украинской губернии // Отечественная война 1812 г. Источники. Памятники. Проблемы. – Бородино, 1999. – С. 143-149; Його ж. Военнопленные Великой армии и губернские власти (по документам канцелярии Слободско-Украинского губернатора) // Отечественная война 1812 г. Источники. Памятники. Проблемы. – Москва, 2001. – С. 204-210; Елкин А.И. Пленные поляки в Слободско-Украинской губернии 1812-1814 // Вісник ХНУ ім. Каразіна. – Харків, 2014. – Вип.46. – С. 185-192.

[2] Роммель Кр. Д. Спогади про моє життя та мій час. – Харків, 2001. – С.135.

[3] ДАХО. – Ф.3. – Оп.19. – Спр. 10. – Арк. 2-3.

[4] Ibidem. – Арк.23.

[5] Te dane statystyczne podaję na podstawie tabeli. Zob.: ДАХО. – Ф.3. – Оп. 25. – Спр. 86. – Арк. 4.

[6] ДАХО. – Ф.3. – Оп. 27. – Спр. 37.

[7] Zob.: Потрашков С.В. Военнопленные Великой армии и губернские власти… – С. 210.

[8] ДАХО. – Ф.3. – Оп. 10. – Спр. 266. – Арк. 17.

Przygotował Dr Wołodymyr Maslijczuk